piątek, 25 stycznia 2013

Pytanie.

Dzisiaj przychodzę do Was z pewnym pytaniem .. nie wiem czy kontynuować bloga.
          Pierwszą sprawą jest to że wcale nie komentujecie. Serio , to przykre, że widzę jak blog jest obserwowany , ile ludzi wchodzi , ale nie napiszecie nawet słowa co wam się podoba , a co byście zmienili.
         Kolejne jest to , że piszę bloga ( www.my-own-way-to-heaven.blogspot.com) i to naprawdę pochłania dużo mojego czasu i pasji. Aktualnie niedługo będę częścią innego projektu , innego bloga , innej opowieści . Tym razem nie o 1D jednak o Justinie , a on również będzie pokazany w zupełnie innej perspektywie.
        Naprawdę nie wiem czy pisać dalej , bo faktycznie mam plan na to opowiadanie , wiem jak go zrobić , wiem co chcę osiągnąć . Tylko nie wiem czy mam dla KOGO pisać.
         Jeżeli możecie i nie zignorujecie mnie po raz kolejny napiszcie mi tutaj bądź przy rozdziale czy czytacie, czy mam to kontynuować czy poprostu dać sobie spokój.
Dzięki , kocham Was,
xoxo

czwartek, 24 stycznia 2013

#9


 [MAJA]

Siedząc w samolocie patrzyłam w otchłań za oknem . W oczach miałam łzy, a ręce nadal drżały . Jak to możliwe że nie umiem się pożegnać , wyjeżdżając nawet na tydzień ? Jak to możliwe że moje serce rozpadło się widząc ten smutek w oczach chłopaków ?  Scena pożegnania ciągle przewijała się w mojej głowie, żeby ciągle wywoływać u mnie płacz.

 - Przyszłam się pożegnać. Wyjeżdżam.
Tak jak chłopcy byli szczęśliwi , to teraz patrzyli na mnie jakbym zniszczyła coś cholernie ważnego . Pierwszy odezwał się Louis .
- Że chwila .... że jak ?! Przesłyszałem się ?! 
- Lou , spokojnie ... ja wyjeżdżam tylko na tydzień . Wiecie , rodzinne sprawy itp. Czas odwiedzić rodziców - blado się uśmiechnęłam. Chyba to nic nie dało. Piątka przyjaciół nadal patrzyła tak , jakby zobaczyła ducha. Chwilę potem podeszli do mnie i się przytulili. Wiedziałam że będzie mi tego brakować , ale udawałam że wszystko jest okej. Tak naprawdę , rozrywało mnie od środka.
- Ale wrócisz , prawda ? Obiecaj mi , że wrócisz , obiecaj - głos Zayna , przyprawił mnie o dreszcze . 
- Pewnie że tak , głupolu. Przecież nie mogę zostawić Alex na pastwę Was pięciu , hah - udawanie naprawdę wychodziło mi całkiem nieźle, może powinnam zastanowić się nad aktorstwem ? 
Jeszcze raz uściskałam chłopaków i tłumacząc się pośpiechem wyszłam z ich domu. Gdy drzwi się zamknęły , natychmiastowo zaczęłam płakać. Nie da się opisać tego , co poczułam. 

Wracając do rzeczywistości , po raz kolejny otarłam twarz , pogniecioną już chusteczką. Oparłam się , siedzenia w business klasie były naprawdę wygodne. Przymknęłam oczy , a na uszy założyłam słuchawki i włączyłam wolną muzykę. Potrzebowałam wyciszenia , spokoju . „Be Alright” całkowicie mnie rozluźniło , jak zawsze. Mimo że nie byłam fanką Justina , to podziwiałam go za to jak spełniał marzenia i dążył do celu. Nie wspominając o pięknej barwie jego głosu , oczywiście. Nawet nie zauważyłam kiedy odpłynęłam w baśniową krainę snów.
Obudziła mnie dziewczyna siedząca obok . Miała nie więcej niż 20 lat . Przecierając oczy , uśmiechnęłam się lekko i grzecznie podziękowałam. Samolot szykował się do lądowania. Gdy już było po wszystkim , zabrałam swoją torbę i jako pierwsza wyszłam na lotnisko. Miałam nadzieję , że tata pamiętał żeby mnie odebrać. Zabrałam walizkę i przeszłam przez odprawę. Właśnie ,gdy miałam telefonować do ojczyma zauważyłam jak do mnie macha. Uśmiechnęłam się pod nosem. Trzeba przyznać trochę się zmienił ... chyba. A może zbyt długo go nie widziałam ? Nieważne.
 - Maja , kochanie, jak ty pięknie wyglądasz - uśmiechnęłam się oddając tacie bagaż. Ojczulek nigdy nie szczędził miłych słów, przecież byłam jego najcudowniejszą księżniczką.
- Dzięki , tatku , ty też się całkiem nieźle trzymasz.
W mgnieniu oka znaleźliśmy się w samochodzie. Musiałam przyznać , że rodzice prowadzili się całkiem nieźle. Czarny mercedes zachwycał designerskimi dodatkami oraz nie szczędził na wygodzie. Podziwiając panoramę Miami , zachwycałam się nieustającym słońcem i rześkim powietrzem. W pewnej chwili straciłam rachubę czasu , ale myślę że do domu jechaliśmy około 15 minut. Mama stała już progu , podekscytowana jak nigdy i gdy tylko zauważyła że wysiadam podbiegła i mocno mnie do siebie przytuliła , dając słodkiego buziaka we włosy.
"Cudowna rodzinka" ta, jasne.
- Kochanie , nie widzimy się pół roku a ty zdążyłaś się tak zmienić ?! Słońce, niedługo cię nie poznam.
Zachichotałam wchodząc do przestronnej , jasnej kuchni. Poprosiłam o herbatę i usiadłam na jednym z miękkich krzeseł, pisząc jednocześnie sms-a do przyjaciółki i chłopaków. Obiecałam im przecież , że poinformuję ich od razu gdy przyjadę.
-Więc .... mamo , jak wam się tutaj żyje ? - spojrzałam  , przygryzając delikatnie wargę.
- Nie mogliśmy wybrać lepiej ! Londyn nas przytłaczał a tutaj wreszcie jesteśmy wolni .Tata dostał awans , a i ja nie mogę narzekać na warunki pracy . Szkoda tylko że ciebie z nami nie ma, ale dobrze ci się układa ?
-Cóż, Alex i ja dajemy sobie świetnie radę. Ostatnio poznałyśmy fajnych chłopaków z zespołu One Direction , może kojarzysz ? Są na prawdę przemili, świetnie spędza sie z nimi czas.
- Tak słyszałam o nich . Często w radiu czy telewizji są programy na ich temat. Wydają się całkiem sympatyczni ...
- Bo są, mamo . Gdzie jest mój pokój ? 
-Pierwsze drzwi na lewo , skarbie.
Chwyciłam walizkę i powoli wniosłam po schodzach. Otworzyłam wskazane drzwi i dosłownie mnie zamurowało. Pomieszczenie wyglądało tak samo jak mój pokój w Londynie. No może bez kilku osobistych drobiazgów, ale jednak. Wyjęłam z torby laptopa i szybko zalogowałam się na ukochanego twittera. Od kilku dni ilość moich followersów jak i interakcji szalała.
Co za szalony dzień. - wysłałam krótkiego tweeta i odpowiadałam na różne pytania słuchając ulubionej płyty "Believe". Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudził mnie buziak w czoło i informacja że czas na kolację. Poprawiłam włosy , założyłam buty i w podskokach zbiegłam na dół.  Nie wiedziałam co będę robić tutaj , sama , ale musiałam oderwać się od codzienności . Jedząc rozmawialiśmy , tak jak za dawnych czasów, dużo się śmiejąc i żartując. Brakowało mi tego , nawet bardzo. Kilka godzin nawijaliśmy o wszystkim i o niczym. Popijając kolejną już herbatę popatrzyłam na zegarek , który wskazywał kilka minut po północy. Ściskając rodziców wróciłam do siebie . Odświeżyłam się i zakopałam w pościeli. Chwilę potem spałam jak dziecko. Nie wiedziałam , że jutrzejszy dzień przyniesie tyle emocji. 


[ALEX]
Chłopcy przyjechali do mnie kilka godzin po wyjeździe Mai. Umówiliśmy się na nocny maraton filmowy z mieszanką horrorów i komedii. Przed ich przyjściem pojechałam na szybkie zakupy ( w końcu wszyscy wiedzą , że Horanek je dosyć dużo) , przygotowałam popcorn oraz napoje. Do salonu przyniosłam również wszystkie poduszki oraz kilka kocy , bo wszyscy wiedzą że noce w Londynie zazwyczaj są zimne. Czekając na przyjazd znajomych weszłam na twittera. i zobaczyłam że przyjaciółka zdążyła opublikować własny wpis. Kliknęłam Fav i sama nie zostawałam w tyle :
Będzie ciekawie. Maraton filmowy z przyjaciółmi. xx
Gdy tylko to wysłałam , usłyszałam dzwięk dzwonka. Zbiegłam by otworzyć, gdyż byłam przekonana że to chłopaki , ale w dzrzwiach stał listonosz z bukietem kwiatów. Nie wiedziałam o co chodzi więc pomyślałam , że to pomyłka , ale głos przemiłego dostawcy rozwiał wszelkie moje wątpliwości.
- Pani Alex Bloom ?
- Tak , to ja - przygryzłam wargę zupełnie zdezorientowana.
- Przesyłka do pani , w środku znajduje się liścik. - szybkim ruchem ręki wręczył mi bukiet- miłego dnia.
Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć listonosz odjechał już swoim rowerem pełnym przesyłek. Otworzyłam karteczkę : 
Pewnie zastanawiasz się od
kogo te kwiaty, jednak
narazie to tajemnica. Masz
piękne oczy. Uwielbiam 
je. xx
Uśmiechnęłam się , jednocześnie nieco obawiając. Kto to mógł być ? Byłam pozbawiona wszelkich pomysłów. Znajdując kolorowy wazon wypełniłam go do połowy wodą i delikatnie wsadziłam tam krwisto-czerwone róże. 
*ding dong*
Kolejny dzwonek. Tym razem byli to już na szczęście moi goście. Szybko się z nimi przywitałam i przynosząc popcorn włączyłam pierwszy film. 
________________________________________________________

Kochani , 
tak oto doszliśmy do końca 9 rozdziału !
Kończyłam go pisać wczoraj około północy , gdyż
dziwnym trafem naszła mnie wtedy wena . Hah , te 
niespodziewane momenty. Poza tym
rozdział trochę dłuższy niż zwykle , co myślicie ?
Mam nadzieję , że nie przesadziłam ani
nie zanudziłam. Piszcie co myślicie.

Poza tym muszę was zaprosić na 
gdzie niedługo znajdzie się 3 rozdział nad którym jeszcze pracujemy.
No to komentujcie i do zobaczenia 
xx

środa, 23 stycznia 2013

Zapowiedź #9 i informacja

 ZAPOWIEDŹ :


- Ale wrócisz , prawda ? Obiecaj mi , że wrócisz , obiecaj - głos Zayna , przyprawił mnie o dreszcze . 
- Pewnie że tak , głupolu. Przecież nie mogę zostawić Alex na pastwę Was pięciu , hah - udawanie naprawdę wychodziło mi całkiem nieźle, może powinnam zastanowić się nad aktorstwem ? 
Jeszcze raz uściskałam chłopaków i tłumacząc się pośpiechem wyszłam z ich domu. Gdy drzwi się zamknęły , natychmiastowo zaczęłam płakać. Nie da się opisać tego , co poczułam. 


INFORMACJA : 

Kochani , wiem że rozdziały nie są regularnie dodawane , przepraszam Was bardzo ! Wszystko przez to że staram się skupić również na blogu (na który was serdeczenie zapraszam) www.my-own-way-to-heaven.blogspot.com i sama mam też troszkę roboty.
Poza tym , myślałam o tym żeby zrobić zwiastun na tego bloga, co myślicie ? Obejrzałby ktoś ? Liczę na Wasze opinie <3

A rozdział #9 już jutro ^^
xxx

czwartek, 17 stycznia 2013

#8

[Maja]
Przemierzając kolejne , puste jeszcze uliczki Londynu zastanawiałam się co tak naprawdę chciałam zrobić. Bilet do Miami , do rodziców. Tylko po co miałam tam jechać ? Nagły impuls , uczucie nie do opisania. Potrzeba chwili . Miałam lecieć sama ? W tym momencie kiedy poznałam chłopaków , ułożyłam sobie swoje , dosyć długo już pogmatwane życie ? Tak poprostu ich zostawić ? Zbyt dużo się wydarzyło przez ostatni tydzień. Nagle widziałam siebie na okładkach gazet, gdzie kolejni dziennikarze starali się odgadnąć kim jestem , a co najważniejsze kim jestem dla chłopaków. Potrzebowałam wytchnienia. Momentu oddechu , sekundy na przemyślenia.
Dochodząc do drzwi lotniska wzięłam głęboki oddech i poszłam do najbliższej kasy.
-W czym mogę służyć? - Uroczy głos młodej sprzedawczyni ocucił mnie na tyle iż byłam gotowa realistycznie myśleć.
- Myślę .. że przyszłam po bilet do Miami.
- Na kiedy konkretnie ?
-Właściwie .. to jak najszybciej. Potrzebuję go w trybie NOW.
-Okej . Dzisiaj jest 4 stycznia. Jest lot do Miami o 21. Lot trwa 8h. O północy tamtego czasu jest Pani na miejscu.
- Cudownie. Więc, chciałabym go kupić. Czy jest możliwość zakupienia również biletu powrotnego ? Tak żaby wrócić jakoś 10 stycznia.
- 10 stycznia , wylot z Miami o 15. Lot 8h. Przylot tutaj o 23 czasu Miami , czyli około 4 rano tutaj .
-Doskonale. Poproszę te dwa bilety.
- Mamy dzisiaj właśnie promocję.  Obydwa bilety będą panią kosztować 150 funtów.
Szybko zapłaciłam , a przemiła sprzedawczyni podała mi dwa nowo wydrukowane bilety. Wracając wstąpiłam do ulubionej kawiarenki na rogu Oxford Street i zamówiłam karmelowe latte i ukochane czekoladowe ciastko. Delikatnie delektując się napojem sprawdziłam telefon , który wyłączyłam z samego rana , aby nikt nie przeszkadzał mi w codziennych , "głębokich" przemyśleniach.
No tak . Sms od Alex :
Gdzie jesteś ? Martwię się ! Nic mi nie powiedziałaś !
Szybko wystukałam odpowiedź :
Spałaś. Wyszłam o 8 z domu. Musiałam coś załatwić. Za jakieś pół godziny będę w domu . Czekaj na mnie.

Kończąc deser , zostawiłam na blacie 5-funtowy banknot, i zakładając okulary wyszłam na świeże powietrze. Do mieszkania nie było daleko. Góra 15 minut.  Wracając, założyłam słuchawki na uszy i nie interesując się niczym innym wokół mnie spacerkiem doszłam do domu.
Alex jak zwykle siedziała jeszcze przy barku , sącząc herbatę z różą i przeglądając ukochany Vogue.
- Gdzieś ty była o tej porze ?! - spojrzała na mnie , a ja wybuchłam śmiechem. Brzmiała jak moja mama, przysięgam.
- Byłam kupić bilet. Jadę do Miami.
Oczy przyjaciółki robiły się coraz większe a czasopismo , które jeszcze przed chwilą trzymała w ręku upadło bezszelestnie na drewnianą podłogę.
- Żartujesz ?!
- Nie , podjęłam decyzję. Jadę na tydzień do Miami. Dawno nie widziałam się z rodzicami. Trzeba ich w końcu odwiedzić.
-Kłamiesz. Widzę , że kłamiesz. To nie jest powód dla którego wyjeżdżasz. Wiesz , że Cię znam.
Wiedziałam , że się nie nabierze. Zbyt długo się znałyśmy.  Jej się nie dało okłamać. Chyba to jej instynkt pozwalał na odróżnienie prawdy od fikcji. Westchnęłam i przygryzłam wargę.
-No cóż.  Odkąd znamy 1D , czyli zaledwie od 4 dni to wszystko się zmieniło , wiesz ? Ja też przeszłam jakąś zmianę. Ale dla mnie to za szybko. Nie byłam na to przygotowana. Nagle mam ponad milion followersów tylko dlatego że znam Zayn'a Malika czy coś. Tysiące tweetów o follow back i różne , czasem dziwne pytania. Ale wiesz co jest najgorsze? To że widzę swoją , czy twoją twarz na okładkach gazet jako "najnowsze znajome chłopaków". Nie jestem tym typem osoby , której to nie obchodzi. Już nie . Dlatego wyjeżdżam aby sobie to wszystko ułożyć i wrócić z przeświadczeniem , że WIEM co się dzieje.
-Ah..- westchnęła i popatrzyła w bok , jakby tam była wyryta odpowiedź. Stałyśmy naprzeciwko siebie nie wiedząc co powiedzieć . Poprostu się do niej przytuliłam.
-Alex .. ja wiem że jest ci przykro .. ja poprostu muszę tam lecieć. To tylko tydzień i jestem znów tutaj. Tu jest mój dom. Nie ważne co się stanie. Ja napewno tutaj wrócę.  - wyszeptałam do jej ucha , a po policzku spłynęła mi łza. - Kocham cię , pamiętaj.
-Też cię kocham , jesteś moją siostrą . Tylko wracaj szybko okej ?
- Pewnie , że tak . Przecież nie mogę zostawić cię na pastwę pięciu nieogarniętych chłopaków, nie sądzisz ?
Wybuchłyśmy śmiechem. Popatrzyłam na zegarek. Dochodziła 10. Musiałam iść się spakować.
Wyjęłam z szafy niewielką walizkę . Wrzuciłam kilka par ubrań , jakieś buty i małą kosmetyczkę. Godzinę później byłam już gotowa. Siadając na wysokim krześle patrzyłam jak przyjaciółka spokojnie szykuje lunch.
Zadzwoniłam do rodziców. Nie spodziewałam się , że ogarnie ich taka radość , gdy dowiedzą się że jedyna córka planuje odwiedziny. Ostatnią sprawą jaką musiałam załatwić było pożegnanie z chłopakami. Mimo tego , że znałam lepiej tylko Zayna i Louisa postanowiłam że przejadę się do nich do domu. Odpaliłam czarne Volvo i po 20 minutach byłam na miejscu. Szczęśliwie cała piątka była w środku.
-Maja ! - krzyknęli radośnie widząc mnie w drzwiach ich ogromnej willi.  Uśmiechnęłam się radośnie do każdego z nich.
-Wyjeżdżam. Chciałam się pożegnać.

____________________________
Na dzisiaj to tyle.
Zapraszam do komentowania.
Kocham Was <3

niedziela, 13 stycznia 2013

ZAPRASZAM !

W związku z tym , że mój blog można powiedzieć jest troszkę odwiedzany przez Was to chciałabym tutaj zrobić małą reklamkę ;)

Chcę Was serdecznie zaprosić na bloga mojego i mojej przyjaciółki. Możecie tam znaleźć już prolog oraz przedstawienie postaci. Jeszcze nie wiem czy będę tam dużo pisać, narazie zdaję się na moją przyjaciółkę ;) . Chcę jeszcze chwilowo zająć się tym blogiem , jednocześnie pracując nad kolejnym.
Historia zupełnie inna niż tutaj , świat zupełnie inny , odmienne charaktery i całkowicie różne sytuacje. Aby dowiedzieć się więcej poprostu zajrzyjcie :

My own way to heaven

Mam nadzieję , że tam również będziecie chętnie wchodzić.
xoxo,
D.

P.S. Rozdział 8 pojawi się już niedługo ! Kocham was miśki <3

sobota, 12 stycznia 2013

#7

[Alex]
Pogoda była fatalna. Deszcz wydawał się nie kończyć. Kałuże na ulicach , ku radości małych dzieci coraz bardziej się powiększały. 
Spacerowałam po ulubionej galerii handlowej starając się załapać na ostatnie , zimowe wyprzedaże. Zimowe , kolorowe legginsy , trzy sweterki i kilka par spodni były już moje. Z wielkimi siatkami zaliczałam kolejne , ostatnie już sklepy.  Dopiero potem uświadomiłam sobie , że nie mam samochodu bo przyszłam na pieszo. Mina mi zrzedła . Nie dość , że wichura nie zachęcała do wieczornego spaceru , to autobusy zapewne nie jeździły już tak często o 20. Usiadłam na pobliskiej ławce z zamiarem poinformowania Mai i błagania jej żeby po mnie podjechała. Przerzuciłam całą torebkę. "Gdzie mój telefon?" zastanowiłam się. Wyjęłam większe rzeczy obok siebie i jeszcze raz dokładnie sprawdziłam zawartość w środku. Potem mnie oświeciło ! "Zostawiłam IPhona jak się ładował " Kompletnie nie wiedziałam co zrobić. Za godzinę zamykali a ja nadal nie znalazłam wyjścia z tej beznadziejnej sytuacji. Myśląc nad rozwiązaniem mój wzrok przykuła grupka nastolatek pchających się jedna przez drugą przy ulubionej Zarze. Napewno nie chodziło o sklep. Przyjrzałam się bliżej. Czy to możliwe ? Tak ! Tam był Louis ! "Tylko czy on mnie pamięta? Może by mnie podwózł do domu ? " Niewiele się zastanawiając podeszłam do dużej grupki ludzi i przepchnęłam się na sam przód . Chłopak mnie zauważył i uśmiechnął się szeroko .
-Alex ! Jak miło cię widzieć ! Przyszłaś po autograf ? - zachichotał.
-Cześć Lou , taa pewnie . Autograf autografem , ale możemy pogadać ? -popatrzyłam na fanki - Sami ?
-Pewnie , tylko ... no wiesz .. może być ciężko. Pozwól że ci pomogę . - Chwycił siatki z zakupami , złapał za rękę i wydostał z całego tłumu . Krzyknął tylko krótkie "Kocham Was fani , ale muszę wracać ! Do zobaczenia" i skierował się do windy.
-Więc o co chodzi ? 
-No właśnie ... chodzi o to że nie mam jak wrócić do domu. Pada , jest zimno i mam tak strasznie dużo siatek , że raczej wolę nie iść na pieszo. O tej godzinie już autobusy nie kursują , a zapomniałam telefonu i nie mam jak zadzwonić do Mai więc pomyślałam że...
- No pewnie że cię podwiozę ! Nie ma problemu. Właściwie miałem się do was wybierać , bo jest tam Zayn i oczywiście przyjechał taksówką i nie ma jak wrócić .
- Zayn ? U mnie w domu ?
-Taaa , pojechał błagać Maję o drugą szansę. Wiesz , że rozstał się z Jenny ? 
Otworzyłam szerzej oczy ! Zayn ? Zerwał z Jenny ? Dla Mai ? Ciężko to nawet skomentować . Nie pomyślałabym , że sprawa może przybrać aż taki obrót ! "Może coś z tego będzie" . Uśmiechnęłam się. Szybkim krokiem doszliśmy do samochodu chłopaka i niedługo potem odjechaliśmy . Nie obyło się bez blasku fleszy , co trochę mnie krępowało , ale wiedziałam że to jest część życia Louisa. I tak powinnam się cieszyć , że w ogóle mnie zauważył. Nawet nie zdałam sobie sprawy jak szybko dojechaliśmy pod dom. 
-Wejdziesz na chwilę ? - spojrzałam na chłopaka.
Uśmiechnął się uroczo . 
-Skoro tak nalegasz , to przecież nie mogę odmówić - Uśmiechnął się uroczo . 
Zaśmiałam się.
- Więc zapraszam .
Odkluczyłam drzwi i weszłam . Maja i Zayn sprzątali w kuchni. Śmiali się i przedrzeźniali. Biło od nich dobrym humorem. Przywitałam się i pobiegłam na górę zostawić całe zakupy .  Louis w tym czasie rozmawiał przez telefon. Wydawał się być zdenerwowany. 

[Louis]
Ciężko było cokolwiek zrozumieć z poplątanego monologu Nialla . Chłopakowi drżał głos , czasami przerywał żeby nabrać głębszy oddech. Sam nie wiedziałem co o tym myśleć . Jak można być aż tak okropnym.
- Ej , stary, co jest ? - Zayn popatrzył lekko przestraszony na moją oniemiałą twarz.
-Ja .. tzn .. bo Niall dzwonił.
-No i ? Wysłów się .
- Był z Harrym na mieście. Wszyscy wiedzą , że Harry rozstał się z Taylor. Nie zrozumiałem dokładnie co mówił Horan , ale wiem że było dużo swifties i wszystkie obległy Hazzę i było na niego wiele wyzwisk , zarzutów . Nie mógł się nawet wydostać . Niall próbował pomóc ale nawet nie mógł dojść do przyjaciela. Na sam koniec wkroczył ochroniarz ale Harry i Niall dostali kilka razy w twarz. Nie mogli nic zrobić . To było okropne. - miałem oczy pełne łez. Nie rozumiałem jak można być aż tak podłym . Przecież to sprawa pomiędzy Harrym i Taylor , ale ci fani i tak nie skończą. Alex musiała słyszeć wszystko bo podbiegła do mnie i mocno się przytuliła. Maja i Zayn zrobili to samo. Drżałem z nerwów i smutku.
-Wszystko będzie dobrze. - Maja szepnęła - Wszystko się ułoży.  Jeszcze kilka dni i sprawy się uspokoją i rozwiążą. Trzeba to przeczekać. Nie możecie nic zrobić.
- I to jest najgorze- odpowiedział Zayn , jego mina wyrażała więcej niż słowa. Miał rację. Najgorsze było to , że nie mogliśmy nic zrobić. Bo cokolwiek byśmy wymyślili , to nie przekonamy fanów innego fandomu aby nam uwierzyli.  
Odmówiłem herbaty  i z Zaynem czym prędzej pojechaliśmy do chłopaków.  To tam teraz było nasze miejsce. Byłem przekonany , że Hazza źle to znosi. Nie był silny . Wszyscy to wiedzieli. A to zapewne go przerosło. Musieliśmy tam być . Jako rodzina .

Następnego dnia ...

[Maja]
Piękne słońce wpadało delikatnymi promieniami do pokoju . Lekko uchylone zasłony ukazywały zupełnie inny świat niż wczoraj. Leniwie przetarłam oczy i włączyłam komputer i weszłam na twittera. Standardowo odpowiedziałam na kilka pytań  , których z dnia na dzień było coraz więcej . Kliknęłam follow u kilku osób i weszłam na twittery chłopaków. Każdy z nich napisał coś na temat wczorajszej sytuacji . Sama nie wiedziałam co myśleć. To przekraczało ludzkie granice . Przecież to ich życie, mogą robić co chcą. Są pełnoletni. Czy przez to że są sławni nie mają prawa popełniać błędów ? Nie mają prawa kochać ? Nie mają prawa żyć ?!
Napisałam ostatniego tweeta : 
"To że ktoś jest sławny nie oznacza , że nie ma prawa popełniać błędów"
Wylogowałam się z portalu i odrzuciłam kołdrę na bok. Pomyślałam chwilę nad planem na dzisiejszy dzień i nie marnując czasu ubrałam się i umyłam. Alex jeszcze spała. Wiedziałam , że bardzo wczoraj się przejęła i nie mogła zasnąć. Chwytając jogurt z lodówki , wpakowałam go to torebki i wyszłam z domu. Musiałam kupić bilet. Bilet do Miami.

____________________________________
KOCHANI 
Zaniedbałam tego bloga ! Wiem ! Ale nauka i ostatnie poprawy były jednak troszkę ważniejsze ... PRZEPRASZAM ! Mam nadzieję , że jednak ktoś wejdzie , zobaczy nowy rozdział i napisze komentarz !
CZYTASZ TO KOMENTUJESZ !
To chwila a mnie naprawdę pomaga w pisaniu ! Nie każcie się prosić ! Wiecie , że chce się bardziej pisać jak wiem , że ktoś to czyta? To spełnijcie moje marzenia i napiszcie chociaż krótką opinię. 
Następny jak będę miała troszkę czasu. Najpóźniej w sobotę ! 
Kocham Was !
xoxo,
D.