[Maja]
Przemierzając kolejne , puste jeszcze uliczki Londynu zastanawiałam się co tak naprawdę chciałam zrobić. Bilet do Miami , do rodziców. Tylko po co miałam tam jechać ? Nagły impuls , uczucie nie do opisania. Potrzeba chwili . Miałam lecieć sama ? W tym momencie kiedy poznałam chłopaków , ułożyłam sobie swoje , dosyć długo już pogmatwane życie ? Tak poprostu ich zostawić ? Zbyt dużo się wydarzyło przez ostatni tydzień. Nagle widziałam siebie na okładkach gazet, gdzie kolejni dziennikarze starali się odgadnąć kim jestem , a co najważniejsze kim jestem dla chłopaków. Potrzebowałam wytchnienia. Momentu oddechu , sekundy na przemyślenia.
Dochodząc do drzwi lotniska wzięłam głęboki oddech i poszłam do najbliższej kasy.
-W czym mogę służyć? - Uroczy głos młodej sprzedawczyni ocucił mnie na tyle iż byłam gotowa realistycznie myśleć.
- Myślę .. że przyszłam po bilet do Miami.
- Na kiedy konkretnie ?
-Właściwie .. to jak najszybciej. Potrzebuję go w trybie NOW.
-Okej . Dzisiaj jest 4 stycznia. Jest lot do Miami o 21. Lot trwa 8h. O północy tamtego czasu jest Pani na miejscu.
- Cudownie. Więc, chciałabym go kupić. Czy jest możliwość zakupienia również biletu powrotnego ? Tak żaby wrócić jakoś 10 stycznia.
- 10 stycznia , wylot z Miami o 15. Lot 8h. Przylot tutaj o 23 czasu Miami , czyli około 4 rano tutaj .
-Doskonale. Poproszę te dwa bilety.
- Mamy dzisiaj właśnie promocję. Obydwa bilety będą panią kosztować 150 funtów.
Szybko zapłaciłam , a przemiła sprzedawczyni podała mi dwa nowo wydrukowane bilety. Wracając wstąpiłam do ulubionej kawiarenki na rogu Oxford Street i zamówiłam karmelowe latte i ukochane czekoladowe ciastko. Delikatnie delektując się napojem sprawdziłam telefon , który wyłączyłam z samego rana , aby nikt nie przeszkadzał mi w codziennych , "głębokich" przemyśleniach.
No tak . Sms od Alex :
Gdzie jesteś ? Martwię się ! Nic mi nie powiedziałaś !
Szybko wystukałam odpowiedź :
Spałaś. Wyszłam o 8 z domu. Musiałam coś załatwić. Za jakieś pół godziny będę w domu . Czekaj na mnie.
Kończąc deser , zostawiłam na blacie 5-funtowy banknot, i zakładając okulary wyszłam na świeże powietrze. Do mieszkania nie było daleko. Góra 15 minut. Wracając, założyłam słuchawki na uszy i nie interesując się niczym innym wokół mnie spacerkiem doszłam do domu.
Alex jak zwykle siedziała jeszcze przy barku , sącząc herbatę z różą i przeglądając ukochany Vogue.
- Gdzieś ty była o tej porze ?! - spojrzała na mnie , a ja wybuchłam śmiechem. Brzmiała jak moja mama, przysięgam.
- Byłam kupić bilet. Jadę do Miami.
Oczy przyjaciółki robiły się coraz większe a czasopismo , które jeszcze przed chwilą trzymała w ręku upadło bezszelestnie na drewnianą podłogę.
- Żartujesz ?!
- Nie , podjęłam decyzję. Jadę na tydzień do Miami. Dawno nie widziałam się z rodzicami. Trzeba ich w końcu odwiedzić.
-Kłamiesz. Widzę , że kłamiesz. To nie jest powód dla którego wyjeżdżasz. Wiesz , że Cię znam.
Wiedziałam , że się nie nabierze. Zbyt długo się znałyśmy. Jej się nie dało okłamać. Chyba to jej instynkt pozwalał na odróżnienie prawdy od fikcji. Westchnęłam i przygryzłam wargę.
-No cóż. Odkąd znamy 1D , czyli zaledwie od 4 dni to wszystko się zmieniło , wiesz ? Ja też przeszłam jakąś zmianę. Ale dla mnie to za szybko. Nie byłam na to przygotowana. Nagle mam ponad milion followersów tylko dlatego że znam Zayn'a Malika czy coś. Tysiące tweetów o follow back i różne , czasem dziwne pytania. Ale wiesz co jest najgorsze? To że widzę swoją , czy twoją twarz na okładkach gazet jako "najnowsze znajome chłopaków". Nie jestem tym typem osoby , której to nie obchodzi. Już nie . Dlatego wyjeżdżam aby sobie to wszystko ułożyć i wrócić z przeświadczeniem , że WIEM co się dzieje.
-Ah..- westchnęła i popatrzyła w bok , jakby tam była wyryta odpowiedź. Stałyśmy naprzeciwko siebie nie wiedząc co powiedzieć . Poprostu się do niej przytuliłam.
-Alex .. ja wiem że jest ci przykro .. ja poprostu muszę tam lecieć. To tylko tydzień i jestem znów tutaj. Tu jest mój dom. Nie ważne co się stanie. Ja napewno tutaj wrócę. - wyszeptałam do jej ucha , a po policzku spłynęła mi łza. - Kocham cię , pamiętaj.
-Też cię kocham , jesteś moją siostrą . Tylko wracaj szybko okej ?
- Pewnie , że tak . Przecież nie mogę zostawić cię na pastwę pięciu nieogarniętych chłopaków, nie sądzisz ?
Wybuchłyśmy śmiechem. Popatrzyłam na zegarek. Dochodziła 10. Musiałam iść się spakować.
Wyjęłam z szafy niewielką walizkę . Wrzuciłam kilka par ubrań , jakieś buty i małą kosmetyczkę. Godzinę później byłam już gotowa. Siadając na wysokim krześle patrzyłam jak przyjaciółka spokojnie szykuje lunch.
Zadzwoniłam do rodziców. Nie spodziewałam się , że ogarnie ich taka radość , gdy dowiedzą się że jedyna córka planuje odwiedziny. Ostatnią sprawą jaką musiałam załatwić było pożegnanie z chłopakami. Mimo tego , że znałam lepiej tylko Zayna i Louisa postanowiłam że przejadę się do nich do domu. Odpaliłam czarne Volvo i po 20 minutach byłam na miejscu. Szczęśliwie cała piątka była w środku.
-Maja ! - krzyknęli radośnie widząc mnie w drzwiach ich ogromnej willi. Uśmiechnęłam się radośnie do każdego z nich.
-Wyjeżdżam. Chciałam się pożegnać.
____________________________
Na dzisiaj to tyle.
Zapraszam do komentowania.
Kocham Was <3
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńŚwietne *__* Czekam na ciąg dalszy :) Liczę na opinię co sądzisz o mim blogu :D 1d--my--life.blogspot.com
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Podoba mi się Twój styl pisania :D
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa co dalej :)
Zapraszam do mnie, dopiero zaczynam .. :)
http://allineednowisyou.blogspot.com/